Martha Fiennes, tropem Roberta Altmana, próbuje ułożyć mozaikę ludzkich losów, niestety do maestrii twórcy "Na skróty" sporo jej brakuje. Chromofobia to lęk przed kolorami. Ta przypadłość, w
Michał Burszta
Filmweb A. Gortych Spółka komandytowa
Facebook
X
Udostępnij
Skopiuj link
Bądź na bieżąco
Martha Fiennes, tropem Roberta Altmana, próbuje ułożyć mozaikę ludzkich losów, niestety do maestrii twórcy "Na skróty" sporo jej brakuje. Chromofobia to lęk przed kolorami. Ta przypadłość, w sensie metaforycznym, dotyka większości bohaterów filmu. Każda z postaci jest zamknięta w swojej roli, nie wychodzi poza określoną barwę w palecie społecznych zachowań. Poznajemy więc znudzone małżeństwo z iście masochistyczną satysfakcją celebrujące emocjonalne wypalenie. On jest wziętym prawnikiem, profesja ta całkowicie wypełnia jego życie, ona to neurotyczna pani domu, mająca na głowie seksualne frustracje, kłopoty z dorastającym synem, a także dosyć kosztowny nałóg, jakim jest uzależnienie od zakupów. Ojcem chrzestnym wspomnianego chłopaka jest pewien kolekcjoner sztuki, homoseksualista, którego słabość do młodych chłopców okaże się wyjątkowo brzemienna w konsekwencje. Jest jeszcze umierająca na raka samotna matka i pewien próbujący jej pomóc "dobry Samarytanin". Wszystkie historie pokazane są równolegle, a utrzymanie emocjonalnej temperatury w każdej z nich wymaga umiejętności, których niestety reżyserce brakuje. Mistrzostwem Altmana, do twórczości którego "Chromofobia" ewidentnie nawiązuje, było wyważenie wszystkich wątków mozaikowej układanki. Losy postaci, krzyżując się, wzajemnie się uzupełniały. U Marthy Fiennes ta konstrukcja mocno szwankuje, a reżyserka wyraźnie nie panuje nad narzuconą sobie polifoniczną narracją. Jedne wątki, jak historię wspomnianego homoseksualisty, traktuje po macoszemu, nie wykorzystując nawet w części jego dramaturgicznego potencjału, inne, jak chociażby wątek umierającej matki, pokazuje w konwencji prawie telenowelowej. Najbardziej przekonująco wypada historia znudzonego, mieszczańskiego małżeństwa pokazanego z kojarzoną z Brytyjczykami ironią i złośliwością. Nawet to jednak nie wykracza daleko poza telewizyjną sztampę. Scenariuszowe mielizny ratują na szczęście aktorzy, a trzeba przyznać, że Fiennes udało się zebrać przed kamerą prawdziwą plejadę, z bratem Ralphem, Penélope Cruz i zwłaszcza genialną Kristin Scott Thomas na czele. Taki zespół jest w stanie dźwignąć każdego scenariuszowego muła i jest skutecznym antidotum na emocjonalną chromofobię twórców. Wydanie DVD jest bardzo skromne. W dodatkach znajdziemy łatwy dostęp do 20 scen filmu, a także kinowy zwiastun. Dźwięk angielski w formacie DD 5.1 oraz DTS z opcją polskiego lektora i z napisami. Obraz w formacie 16:9 oraz 1.85:1.